UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Frajerstwo było, tak jak i teraz. PEWEX I BALTONA były, ale kto miał dewizy by coś tam kupić? Będąc synem robotników z Plastyku/Renomy i Zamechu (czyt. : niezłe zarobki) nie miałem nawet porządnego LEGO, a szczyt moich marzeń wtedy to dowolny komputer (zresztą swoje Commodore dostałem dopiero po 89.). Po głupie ciepłe bułki i zwykłą kiełbasę stało się nieraz ponad pół godziny, a przemęczone ekspedientki były opryskliwe i zostawiały najlepszy towar "pod ladą". Złotówki były, owszem. Brata kumpel nawet wykleił sobie "Świerczewskim" ściany w pokoju (i wyszło taniej od normalnego tapetowania), tylko towaru brakowało, kupienie $ powodowało, że te złotówki okazywały się tak naprawdę prawie nic nie warte. "Na samochód" było trzeba się zapisywać i czekać xx lat, na głupi telefon też. Co z tego, że było nas stać na FSO, jeśli czekaliśmy na niego kilkanaście lat? W sklepach nie było mniej, tylko wszystkiego brakowało, łącznie z towarami codziennego użytku. Wypadków było mniej, bo samochody były wolniejsze, było ich 5% tego, co teraz i ludzie częściej podróżowali komunikacją miejską oraz pociągami, autokarami. Żyło się też "wolniej", więc mniej wypadków powodował pośpiech, czy idiota ze swoich powodów blokujący spieszących się kierowców jadących z tyłu. [1/2]
'77