UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Nie jestem w stanie przeczytać wszystkich wpisów, ale wydaje mnie się, że w takim mieście jakim jest Elbląg, w mieście które nie ma swoich rdzennych mieszkańców od więcej niż dwóch pokoleń, nie powinniśmy podejmować proponowanych przez małą grupę ludzi inicjatyw, które skończą się dużą awanturą. Jestem o tym przekonany, bo w społeczeństwie tak kończą się nieprzemyślane inicjatywy. W Elblągu mieszka tak doskonała mieszanka ludzi pochodzących z różnych stron obecnej i przedwojennej Polski, że przypominanie takich tragicznych faktów jakim była tzw. "rzeź wołyńska" nie będzie sprzyjała tworzeniu normalnego społeczeństwa nowoczesnego miasta europejskiego. Historię kraju trzeba poznawać, badać, ale nie wykorzystywać jej do własnych interesów. Akurat w tym przypadku historia nie jest tak oczywista i pozbawiona win którejkolwiek ze stron. Nie możemy upamiętnić postaci tak znaczącej dla Elbląga jaką był Ferdinand Schichau, a szukamy powodów do dyskusji nad rokiem 1943.Ciekawe co powiedzą mieszkańcy miasta pochodzenia ukraińskiego, a z tego co wiadomo jest ich całkiem sporo. Jakie pomysły zrodzą się w grupach elblążan pochodzenia litewskiego, białoruskiego, niemieckiego, itd. Można w końcu zrobić referendum które miałoby szansę na rozwiązanie problemu nazywania ulic, placów i innych miejsc w mieście raz na zawsze.
mieszkaniecod50lat