UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Od czasu co najmniej Pokoju Toruńskiego (1466) do I Rozbioru (1772) mówimy o polskim Elblągu, w granicach Rzeczpospolitej. W sumie to nawet i dłużej, jeśli wziąć pod uwagę Hołd Pruski (1454) lub nawet hołd "grunwaldzki", który złożyli mieszczanie elbląscy królowi Władysławowi Jagielle 22 lipca 1410 roku po bitwie pod Grunwaldem. W związku z powyższym jak najbardziej uprawnione jest twierdzenie, że Elbląg w roku 1945 został "odzyskany", ew. "powrócił do macierzy", podobnie jak zasadny jest pogląd, że miasto zostało "zdobyte" i takoż opisano ten fakt na pomniku stojącym przy ul. Agrykola. Przyczyna jest bardzo prosta - dla Rosjanina czy czerwonoarmisty, który od urodzenia oswajał się z mapą Europy, na której te ziemie były częścią Prus/Rzeszy niemieckiej, nie była to żadna nowina, że zdobywa miasto germańskie. W dodatku trzeba je było najpierw wydrzeć z łap hitlerowcom, a zatem - zdobyć. Dla Polaka, który jakieś tam pojęcie o historii regionu miał było oczywistym, że Elbląg do Rzeczpospolitej wraca po długim okresie zaborów. Stąd wzięła się ta drobna rozbieżność semantyczna w opisach, rozbieżność - zaznaczmy - dość nieistotna dla sprawy a dziś ważna jedynie dla lokalnych (prawicowych głównie) krzykaczy, którzy od kilku lat próbują pisać nam na nowo historię.

RobertKoliński