UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

marsz, mimo wszystko, dostarcza dużo śmiechu. Gdyby hasłem "Chcemy Boga" odwoływali się narodowcy tylko do starotestamentowego Boga Jahwe, co wycinał w pień całe plemiona kobiet i dzieci, to można by pewną integralność zrozumieć. Gdy jednak odwołują się do chrześcijańskiego Boga, to jest zrodzonego z pozamałżeńskiego związku, "ciapatego" uchodźcy Jezusa, który mimo swej wszechmocy nawet palcem nie kiwnął w narodowej sprawie wyzwolenia narodu żydowskiego spod rzymskiej okupacji, to można się tylko uśmiechnąć. W końcu, gdyby Jezus odpowiedział na błagania narodowców i zjawił się dziś na marszu, pewnie po 10 minutach musiałby przepraszać, że nie zna polskiego, kolor skóry to ma po matce, i bynajmniej nie chce się wysadzić na, nomen omen, Stadionie Narodowym.