UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Tak niestety często kończy się jazda rowerem po chodnikach. Rowerzysta ni stąd, ni zowąd nagle zjeżdża z niego na przejście, gdzie wpada wprost na niczego nie spodziewającego się kierowcę samochodu. A wystarczyłoby, żeby (zresztą zgodnie z prawem) jechał ulicą, dla podniesienia własnego bezpieczeństwa włączyłby migające światła i byłby doskonale widoczny dla wszystkich kierowców, ale niestety panuje głupie przekonanie, że to na chodniku rowerzysta jest o wiele bardziej bezpieczny, co często kończy się potrąceniami, utratą pieniędzy, zdrowia, a czasem nawet i życia. Ale co zrobić, skoro do tych głów nic nie trafia? Ostatnio rozmawiałem nawet z takim jednym kierowcą, co to strasznie oburzył się na moje słowa, a po chwili stwierdził że sam niedawno lekko potrącił rowerzystę, bo nie zauważył go jadącego po chodniku.
Zennon