UWAGA!
[X]lub zarejestruj konto na portElu.
Moja siostra kilka lat temu próbowała zaadoptować kotka do domu na wsi. Zaproponowano jej tylko kocie kaleki i bardzo wiekowe zwierzęta. Jaj zależało na kotku małym i sprawnym, który mógłby być też przyjacielem dla jej kilkuletniego wtedy synka. Powiedziano jej, że małych kotów jej nawet nie pokażą, ponieważ ma podwórko ogrodzone tylko siatką i kot może się z niego wydostać. Mogliby rozważyć adopcję tylko pod warunkiem, że kot mieszkałby w domu i był wyprowadzany na smyczy. TO JAKAŚ PARANOJA !!! - łatwiej chyba dziecko zaadoptować niż zwierzaka ze schroniska. W rezultacie nie ubyło kotów w schronisku, moja siostra zaadoptowała z jakiegoś ogłoszenia śliczną kotkę, która do dzisiaj jest cudownym przyjacielem rodziny. SMUTNE - ALE PRAWDZIWE. Mam wrażenie, że pracownicy naszego schroniska nie do końca wiedzą po co tam są. Czy lepiej aby kot spędził życie w klatce, czy choćby kilka lat na swobodzie (podwórko, łąka. las) przy kochającej rodzinie?
Rozczarowana