UWAGA!

[X]

Komentuj korzystając ze swojego nicka. W tym celu Zaloguj się kontem portElu lub Facebooka
lub zarejestruj konto na portElu.
Anuluj

Moja siostra kilka lat temu próbowała zaadoptować kotka do domu na wsi. Zaproponowano jej tylko kocie kaleki i bardzo wiekowe zwierzęta. Jaj zależało na kotku małym i sprawnym, który mógłby być też przyjacielem dla jej kilkuletniego wtedy synka. Powiedziano jej, że małych kotów jej nawet nie pokażą, ponieważ ma podwórko ogrodzone tylko siatką i kot może się z niego wydostać. Mogliby rozważyć adopcję tylko pod warunkiem, że kot mieszkałby w domu i był wyprowadzany na smyczy. TO JAKAŚ PARANOJA !!! - łatwiej chyba dziecko zaadoptować niż zwierzaka ze schroniska. W rezultacie nie ubyło kotów w schronisku, moja siostra zaadoptowała z jakiegoś ogłoszenia śliczną kotkę, która do dzisiaj jest cudownym przyjacielem rodziny. SMUTNE - ALE PRAWDZIWE. Mam wrażenie, że pracownicy naszego schroniska nie do końca wiedzą po co tam są. Czy lepiej aby kot spędził życie w klatce, czy choćby kilka lat na swobodzie (podwórko, łąka. las) przy kochającej rodzinie?

Rozczarowana